Rozdroże OpenAI: Szukanie fosy w bańce wyceny i kryzysie tożsamości
Rozdroże OpenAI: Szukanie fosy w bańce wyceny i kryzysie tożsamości
Gdy wycena firmy szybuje w górę, a jej baza użytkowników inicjuje w mediach społecznościowych kampanię „zwolnić CEO”, to rozdarcie zwykle zwiastuje głęboki problem strukturalny.
W ostatnim czasie dyskusje o OpenAI na X/Twitterze przybrały skrajnie dychotomiczny charakter: z jednej strony ciągłe zastrzyki finansowe od SoftBanku i oczekiwania wyceny na poziomie dziesiątek miliardów dolarów, z drugiej zaś gniewne protesty użytkowników przeciwko usunięciu GPT-4o, ostre ataki Elona Muska i silne oblężenie ze strony chińskiego konkurenta DeepSeek.
Jeśli oderwiemy wzrok od codziennych wahań cen akcji i wyników modeli, zauważymy, że OpenAI znajduje się w typowym „dylemacie innowatora”. To nie tylko kwestia technologii czy finansów, ale strategiczny kryzys dotyczący tożsamości, fosy biznesowej i przyszłego układu ekosystemu AI.
Utrata aktywów emocjonalnych i kryzys zaufania „ClosedAI”
W analizie biznesowej często mówimy, że nawyki użytkowników są najgłębszą fosą. Jednak OpenAI wydaje się własnoręcznie zasypywać ten rów.
Największe kontrowersje w ostatnim czasie wynikają z dostosowania modelu GPT-4o przez OpenAI. Wielu użytkowników wyraziło na X silne niezadowolenie, a nawet używało ekstremalnych sformułowań typu „zniszczyliście nam życie”. Może to brzmieć przesadnie, ale ujawnia kluczowy fakt: dla wielu użytkowników końcowych relacja z AI to nie tylko instrumentalne wywoływanie, ale także pewnego rodzaju zależność emocjonalna i głębokie osadzenie w przepływie pracy.
Gdy użytkownicy wołają „ClosedAI, oddajcie nam GPT-4o” i dodają hashtag #FireSamAltman (zwolnić Sama Altmana), oznacza to pewien upadek wizerunku marki OpenAI. Jak powiedział jeden z komentatorów, OpenAI „całkowicie obraża konsumentów, niszcząc najcenniejsze podstawowe aktywa”.
W fazie startupu takie „zdradzenie” wczesnych kluczowych użytkowników można jeszcze uznać za cenę transformacji, ale dla giganta o wycenie sięgającej setek miliardów dolarów jest to niczym samobójstwo gospodarcze. Co gorsza, ten kryzys zaufania nie ogranicza się tylko do zwykłych użytkowników.
Elon Musk, jeden ze współzałożycieli, niedawno rozpoczął nową rundę ataków medialnych na OpenAI, twierdząc, że jego wycena „wydaje się zawyżona” i oskarżając go nie tylko o „skrajną zamkniętość”, ale nawet o stosowanie „brudnych sztuczek”. Chociaż wypowiedzi Muska mają charakter osobistej urazy, to narracja, którą wskazuje – „OpenAI nie zasługuje na swoją nazwę (od otwartego non-profit do zamkniętego, nastawionego na zysk)” – staje się trudnym do obalenia oskarżeniem w głównym nurcie opinii publicznej. Gdy sama nazwa marki staje się ironią, ten kryzys tożsamości poważnie utrudni jej postępy w zakresie regulacji politycznych i wizerunku publicznego.
Otwarty rój wilków i „20-krotna różnica kosztów” jako atak z góry
Jeśli wewnętrzny kryzys zaufania jest powolną trucizną, to zewnętrzna konkurencja jest bezpośrednim atakiem z góry.
Użytkownik Twittera @Jackkk zwrócił uwagę na niepokojące zjawisko dla Wall Street: „Chińskie modele są nie tylko 20 razy tańsze, ale także open source”. To nie są puste słowa. Chińskie modele AI, reprezentowane przez DeepSeek, atakują zamknięte mury zbudowane przez OpenAI i Anthropic w niezwykle agresywny sposób.
Na temat DeepSeek krążą w opinii publicznej dwie zupełnie różne narracje. OpenAI oskarża go o kopiowanie amerykańskich modeli za pomocą technologii „destylacji”, a druga strona chwali go jako „bezpłatną AI, która nie jest kontrolowana przez Stany Zjednoczone”. Niezależnie od kontrowersji dotyczących źródła technologii, nie można zignorować faktu ekonomicznego: modele open source osiągają wydajność zbliżoną do SOTA (State of the Art) przy bardzo niskich kosztach krańcowych.
To stanowi trend „rozdzielania” i „utowarowienia”, o którym często wspomina Benedict Evans. Gdy inteligencja staje się tania i wszechobecna jak energia elektryczna, model biznesowy oparty na sprzedaży zamkniętych subskrypcji API będzie musiał zmierzyć się z ogromną presją cenową. Jeśli modele open source, takie jak DeepSeek, mogą zapewnić 90% wydajności GPT-4 w cenie zaledwie 5% tej ostatniej, to dla większości programistów i użytkowników korporacyjnych migracja będzie tylko kwestią czasu.
Obecna strategia OpenAI wydaje się polegać na „jednoczesnej walce na sześciu lub siedmiu frontach” – z jednej strony chce tworzyć AGI (General Artificial Intelligence), z drugiej sprzęt konsumencki, musi radzić sobie z relacją współpracy i konkurencji z Microsoftem, a jednocześnie bronić się przed atakami flankującymi ze strony obozu open source. Jak zauważono w komentarzach, wydaje się, że obecnie nie odnosi decydującego zwycięstwa na żadnym z frontów.## Wojna zastępcza i przyszłość Agentów
W obliczu kryzysu komercjalizacji warstwy modeli, następny zakład OpenAI najwyraźniej dotyczy "Agentów" (inteligentnych agentów).
Niedawno OpenAI przejął zespół Multi (dawniej OpenClaw), aby udostępnić Agenta masom. Jak zauważył obserwator branżowy @pascal_bornet: "Następna wojna AI nie dotyczy modeli, ale Agentów. Modele generują tekst, Agenci generują działania."
To słuszny zwrot strategiczny, ale niezwykle trudny do wykonania. Agent wymaga ekstremalnych uprawnień systemowych, stabilnego środowiska i głębokiego zaufania użytkowników. A to właśnie dotyka słabych punktów OpenAI:
- Obawy dotyczące prywatności i bezpieczeństwa: Kiedy Departament Obrony USA ogłosił współpracę z OpenAI w celu wdrożenia ChatGPT w Pentagonie, choć udowodniło to możliwości na poziomie korporacyjnym, spotęgowało również obawy niektórych użytkowników o prywatność danych. Głęboka integracja Agenta z systemem operacyjnym lub przeglądarką wymaga od użytkowników ogromnego zaufania, a obecne chwiejne fundamenty zaufania OpenAI mogą nie być w stanie tego udźwignąć.
- Relacje konkurencji i współpracy z Microsoftem: Musk przewiduje, że "OpenAI pożre Microsoft". Choć jest to radykalne, ujawnia potencjalny konflikt w modelach biznesowych obu firm. Microsoft chce zintegrować możliwości AI za pomocą Copilota i sprzedawać je firmom, a jeśli OpenAI dotrze bezpośrednio do użytkowników za pośrednictwem Agenta, nieuchronnie będzie konkurować bezpośrednio ze swoim największym sponsorem.
Podsumowanie: Poszukiwanie nowej narracji
Obecna prognozowana ogromna strata OpenAI w 2026 roku nie jest jedynie wąskim gardłem technologicznym, ale raczej bólem transformacji modelu biznesowego.
Próbuje przekształcić się z "non-profitowej instytucji badawczej" w "zamkniętego komercyjnego giganta", ale spotyka się z tanim oblężeniem ze strony społeczności open source; próbuje zbudować emocjonalne połączenie na poziomie konsumenckim, ale brutalnie je przerywa w iteracjach produktu. Zjada lunch Microsoftu, a jednocześnie jest pożerany przez chińskie stado wilków open source.
Na tym etapie OpenAI potrzebuje czegoś więcej niż tylko mocniejszego GPT-5. Musi ponownie odpowiedzieć na to najbardziej fundamentalne pytanie: kim właściwie jest OpenAI w erze, w której inteligencja jest wszechobecna, a koszty krańcowe zbliżają się do zera? Czy jest drogim gościem Białego Domu, czy inteligentnym asystentem dla mas?Jeśli nie rozwiążemy tego kryzysu tożsamości, nawet najwyższa wycena będzie tylko wieżą zbudowaną na piasku. W końcu, w tej erze szybkiego wyrównywania szans technologicznych, fosa nigdy nie jest budowana na parametrach modelu, ale na niezastąpionej sieci wartości i zaufaniu użytkowników.





